ZAJĘCIA LABORATORYJNE KLASY IC NA UNIWERSYTECIE ADAMA MICKIEWICZA W POZNANIU

Aby przekonać się jak wygląda praca chemika w laboratorium chemii organicznej i nieorganicznej klasa IC, wraz z nieocenionymi opiekunkami i przewodniczkami: panią prof. Wiolettą Harmuszkiewicz i panią prof. Dorotą Zielińską, udała się na wycieczkę do Poznania.

We wtorek 14 lipca wyjechaliśmy pociągiem ze stacji kolejowej w Suwałkach. Już w pociągu pojawiły się przygody typu poszukiwanie zarezerwowanych miejsc, których numerki zdawały się być losowo ułożone czy ciągle spadająca z półki na bagaże parasolka. Po ośmiu męczących godzinach podróży dotarliśmy do wytęsknionego Poznania i pojawiło się trudne pytanie: w prawo czy w lewo? Na szczęście w miarę szybko dotarliśmy do hostelu, gdzie zmęczeni padliśmy na swoje łóżka. Nie był to jednak jeszcze czas na zachwycanie się zapachem świeżej pościeli. Po obiedzie i chwili oddechu wyruszyliśmy na podbój galerii Stary Browar i Starówki. Do hostelu wróciliśmy późnym wieczorem z plecakami pełnymi pamiątek, telefonami pełnymi zdjęć i przede wszystkim głowami pełnymi wielkomiejskich widoków, zapachów i dźwięków.

Następnego dnia po wczesnym śniadaniu pojechaliśmy na Uniwersytet Adama Mickiewicza. W tramwaju mieliśmy jeszcze czas na krótką drzemkę, po której – pełni energii – ruszyliśmy na zajęcia. W laboratorium chemii nieorganicznej mieliśmy okazję wyizolować DNA z owoców, stworzyć świecące jedzenie oraz zmierzyć zawartość cukru w napojach butelkowanych. Natomiast w laboratorium chemii organicznej sprawdziliśmy zawartość kofeiny w czarnej herbacie i robiliśmy aspirynę. Dostaliśmy również fiolki z wytworzonymi przez nas substancjami. Po obiedzie podzieliliśmy się na dwie grupy. Pani prof. Zielińska zabrała jedną grupę do Pyrlandu. Z drugą pani prof. Harmuszkiewicz poszła na Starówkę. Obie grupy wspaniale spędziły wolny czas i miały okazję o tym porozmawiać w uroczej naleśnikarni, na którą przypadkiem trafiliśmy. Do hostelu wyruszyliśmy z uśmiechami na twarzach i z pieśnią na ustach, gdyż wracając odśpiewaliśmy największe hity polskiej muzyki rozrywkowej.

Rano ostatniego dnia naszej wycieczki udaliśmy się do Rogalowego Muzeum, gdzie przeszliśmy kurs gwary poznańskiej i wyrobu rogali świętomarcińskich. Mieliśmy okazję ich spróbować, a pani prof. Zielińska wygrała jednego w konkursie zorganizowanym przez Rogalowego Mistrza. Po wyjściu z muzeum udaliśmy się na ostatnie zakupy w Poznaniu. O godzinie 12:00 przed ratuszem wysłuchaliśmy hejnału i obejrzeliśmy trykające się koziołki – obowiązkowy punkt programu każdej poważnej wycieczki do Poznania, po czym wyruszyliśmy na stację kolejową i wróciliśmy pociągiem do Suwałk. Cieszyliśmy się, że pogoda w Poznaniu nam dopisała, ale po wyjściu z pociągu w Suwałkach jednogłośnie stwierdziliśmy, że tęskniliśmy za północnym chłodem suwalskiego wieczoru.

Zostaw odpowiedź